środa, 20 marca 2013

Wciepuj kupa do hasioka + wielkanocny bonus

Walka z psimi kupami syzyfową pracą? Może nie do końca. W jaki sposób mieszkańcy katowickiego Nikiszowca walczą z psimi kupami pokazują poniższe zdjęcia. ;) Piszę o tym, kiedy polskie miasta są najbardziej zanieczyszczone psimi fekaliami. Jutro pierwszy dzień wiosny, śmierdzący problem jest zatem dużym utrapieniem.





Katowice, osiedle Nikiszowiec, 17.03.2013.

Bonus do dzisiejszego postu to zdjęcie wielkanocnej instalacji przed Silesia City Center (te zające długo będą nam się śniły w koszmarach) oraz graficiarski rosyjskojęzyczny zając znajdujący się w pobliżu wiaduktu na DK86 w Zawodziu, mówiący "Priwiet, Katow[ice]...".

Katowice, 14.03.2013.

Katowice, 06.03.2013.

wtorek, 12 marca 2013

Góra Zamkowa w Będzinie. Tu naprawdę straszy

Zamek w Będzinie - jedno z Orlich Gniazd, 10.03.2013.

W Będzinie za zamku straszy. Ba, wokół całej Góry Zamkowej, na której znajduje się będzińskie Orle Gniazdo, straszy jak w Mickiewiczowskich "Dziadach"! Duchy przeszłości unoszą się wokół umierającego miasta napawając każdego przechodnia trwogą. Trudno się dziwić: Będzin to jedno z najbardziej zniszczonych miast aglomeracji katowickiej i najbardziej zaniedbane miasto Zagłębia Dąbrowskiego.

Mimo to polecam wycieczkę na Górę Zamkową. Zamek w Będzinie, zabytkowe cmentarze i resztki będzińskiego starego miasta z całą pewnością zainteresują turystę. Turystę o mocnych nerwach.

Ruiny budynku na Górze Zamkowej w sąsiedztwie cmentarza żydowskiego i zamku.

 
Ruiny cmentarza żydowskiego.

Jedna z mogił zabytkowej części cmentarza rzymskokatolickiej parafii Świętej Trójcy, również leżącego na Górze Zamkowej.

Fragment zrujnowanej będzińskiej starówki.

Brama Cukermana na starym mieście; wszystkie zdjęcia wykonane w dniu 10.03.2013.

O Będzinie pisałem już kilkakrotnie na fotoblogach Silesian Skyline oraz Jedźmy! Nikt nie woła: zdjęcia Będzina, Góra Świętej Doroty w Będzinie-Grodźcu, cementownia w Grodźcu. Zainteresowani Będzinem powinni odwiedzić stronę Fundacji Bramy Cukermana.

wtorek, 5 marca 2013

Lublin i Katowice. Podobieństwa

Weekend to czas, który warto przynajmniej raz w miesiącu spędzić z dala od swojego miasta. Podczas ostatniego weekendu odwiedziłem Lublin.

Lublin to miasto wprost idealne na polski city break. Niewielka i urokliwa starówka oraz pozostała młodsza część centrum miasta, wraz z wszystkimi atrakcjami, dadzą się zwiedzić w jeden dzień. Centrum Lublina nie jest duże, życie miasta koncentruje się wokół uliczek przylegających do rynku oraz na Krakowskim Przedmieściu - głównym lubelskim deptaku. Mimo niewielkiego śródmieścia wiele atrakcji znajduje się także na obrzeżach miasta: zalew w Zemborzycach oraz uzdrowisko Nałęczów to najlepsze propozycje. Zainteresowani historią bezwzględnie powinni udać się do byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego Majdanek.



Lublin, 2-3.03.2013.

Miasta Lublin i Katowice mają jedną cechę wspólną: razem przeżyły wielkie rozczarowanie, gdy w połowie 2011 roku okazało się, że żadne z nich nie otrzyma tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Wydarzenie nazywane "kłamstwem wrocławskim" (stolicą ESK 2016 został Wrocław) zmobilizowało młodych lubelskich i katowickich menedżerów kultury do jeszcze bardziej intensywnej pracy na rzecz rozwoju swoich miast. Wcześniej jednak zarówno Lublin, jak i Katowice, robiły wszystko, aby otrzymać prestiżowy tytuł. Jedno i drugie miasto długo nie potrafiło otrząsnąć się z porażki.

Jest rok 2013. Lublin i Katowice nie porzuciły marzenia o byciu kulturalnym centrum regionu. Teraz jednak wszystko dzieje się wolniej, spokojniej i bez spektakularnych wydarzeń: Katowice systematycznie budują swoją dzielnicę kultury, Lublin jako "miasto inspiracji" wspiera różne oddolne inicjatywy.

Tytuły nie są ważne. Ważne jest to, że nasze miasta rozwijają się na przekór wycince drzew w centrum Katowic i złemu stanowi technicznemu niektórych lubelskich kamienic. Oby na rozwój nigdy nie zabrakło sił.


 Lublin, 2-3.03.2013.

czwartek, 28 lutego 2013

Muzeum kopalni Wujek

 Muzeum Izba Pamięci Kopalni Wujek, 23.02.2013.

16 grudnia 1981 roku doszło do pacyfikacji kopalni Wujek w Katowicach, w wyniku której zginęło 9 górników, zaś kolejnych 21 zostało rannych. Jak wiadomo, pacyfikacja do dziś budzi spore emocje. Mieszkając na Górnym Śląsku warto więc wybrać się do muzeum Wujka, aby samemu prześledzić wydarzenia, do jakich doszło ponad 31 lat temu.

Muzeum "Izba Pamięci Kopalni Wujek" podzielone jest na dwie równie interesujące części tematyczne. Jedna z nich mówi nam o ciekawej historii kopalni znajdującej się na terenie historycznej osady Katowicka Hałda. KWK Wujek jest stosunkowo "młodą" kopalnią powstałą na początku XIX wieku pod nazwą Beata na terenie obszaru górniczego Oheim. W porównaniu z kopalnią Murcki, która prowadziła wydobycie od połowy XVIII wieku przejmując złoża znane już pod koniec wieku XVII, Wujek rzeczywiście wydaje się kopalnią o krótszych tradycjach. Nie zmienia to faktu, że jako wielki zakład wydobywczy ukształtowała całe pokolenia górników pochodzących z różnych stron Polski.

Druga część muzeum poświęcona jest tragedii, do jakiej doszło podczas strajku w 1981 roku. Największe wrażenie robi wspaniała, ogromna makieta kopalni, dokładnie odwzorowująca tamte wydarzenia. Rozmieszczenie oddziałów milicji, w tym ZOMO, a także górników próbujących odeprzeć ataki, pokazuje grozę tamtych wydarzeń dużo lepiej, niż jakikolwiek film. Proszę wierzyć, że sama analiza makiety daje do myślenia.

 Makieta kopalni, 23.02.2013.

Warto zatem wybrać się do muzeum z dwóch powodów: po pierwsze pacyfikacja strajku jest częścią historii Górnego Śląska, po drugie... cóż, historia lubi się powtarzać. Dlatego warto ją znać i wyciągać z niej wnioski.

wtorek, 19 lutego 2013

Mikołaj Kopenik z Chorzowa

Pomnik Mikołaja Kopernika przy chorzowskim Planetarium. Autor: Jan Trznadel. Źródło: portalwiedzy.onet.pl

Dziś mija 540. rocznica urodzin Mikołaja Kopernika, astronoma z Torunia. Nie zapominajmy jednak o tym, że Kopernik jest bliski także mieszkańcom Chorzowa.W chorzowskim Parku Śląskim stoi od lat 50. XX wieku pomnik autora De revolutionibus orbium coelestium. Tuż obok pomnika wznosi się modernistyczny gmach Planetarium i Obserwatorium imienia nikogo innego, jak naszego Solenizanta. Wielki polski astronom nie tylko w Toruniu, ale też w Chorzowie czuje się jak w domu.

Projektor w chorzowskim Planetarium, 22.07.2012. Źródło: fotoblog Silesian Skyline

sobota, 16 lutego 2013

Jadąc do Nowego Jiczyna

Stare miasto Nowego Jiczyna, 09.02.2013.

W północno-zachodnich Morawach, 30 kilometrów od Frydka-Miska i tym samym 30 kilometrów od historycznej granicy z Górnym Śląskiem znajduje się niezwykle malownicze miasteczko Nowy Jiczyn (czes. Nový Jičín).

Najlepiej przyjechać doń pociągiem. Ba, do Nowego Jiczyna powinno się jeździć wyłącznie pociągiem, a wszystkie inne formy transportu winny zostać prawnie zabronione! Wszystko za sprawą niezwykle malowniczej linii kolejowej łączącej nasze miasteczko z Suchdolem nad Odrou.

Do stacji Suchdol nad Odrou dostać się nietrudno - zatrzymuje się na niej większość pociągów jadących do Brna z Bogumina i Ostrawy. Sam budynek suchdolskiego dworca znajduje się w samym środku kompletnie niczego, stacja jest za to zaskakująco duża (przypomina trochę polski Tunel na granicy województw Śląskiego, Małopolskiego i Świętokrzyskiego). Wysiadając w Suchdole musimy przejść na nieco oddalony od głównej linii kolejowej peron, będący jednocześnie początkiem kolejowego szlaku numer 278.

Linia 278 łącząca Suchdol z Nowym Jiczynem liczy 8,4 kilometra. Maleńkie szynobusy kilka razy dziennie pokonują tę wijącą się między polami i łąkami trasę, mijając po drodze tylko kilka polnych ścieżek i zaledwie jedną wieś: Kunín. Jeden tor, serpentyny i zakręty, wzgórza i doliny, dalekie kościoły, pasące się zwierzęta i niekończące się pola... Wszystkie te rzeczy mogą być symbolem tegoż szlaku.

Pociąg z Suchdola nad Odrou wjeżdża na stację Nový Jičín město, 09.02.2013.

Pociąg do Nowego Jiczyna przypomina wąskotorówkę. Codziennie dziesiątki mieszkańców Nowego Jiczyna i Kunína wsiadają do niewielkich szynobusów, aby - przesiadając się w Suchdole - dojechać do pracy i szkoły w nie aż tak odległej aglomeracji ostrawskiej.

W Polsce zabytkowa linia kolejowa licząca niespełna 10 kilometrów dawno zostałaby zlikwidowana. W Czeskiej Republice ciągle korzystają z takich liczni pasażerowie. I za to właśnie kocham Czechy.


Stare miasto Nowego Jiczyna, 09.02.2013.

środa, 13 lutego 2013

Nasz Papież-Niemiec

Mozaika ufundowana przez kard. Ratzingera w Archikatedrze Chrystusa Króla w Katowicach. Autor: sky's the limit. Źródło: skyscrapercity.com

Abdykacja papieża Benedykta XVI jest od poniedziałku najważniejszym newsem we wszystkich światowych serwisach informacyjnych. Trudno się dziwić, rezygnacja papieża we współczesnym świecie jest zjawiskiem zupełnie nowym i dla wielu zupełnie niezrozumiałym. W internecie od razu pojawiło się mnóstwo memów związanych z odejściem Benedykta. Wiele z nich jest całkiem śmiesznych i zupełnie niegroźnych, inne budzą niesmak.

Najbardziej niesmaczny mem, który oburzył zarówno mnie jak i wielu mieszkańców Śląska, mówi: "Niemiec pracuje tylko do emerytury, a prawdziwy Polak – do śmierci". Jest to kolejne, tradycyjnie polskie dzielenie ludzi na "nas" (ciężko pracujących Polaków) i "ich" – obijających się, bogatych i cwanych Niemców.

Czy Jan Paweł II był lepszym człowiekiem, bo nie abdykował? Nie. Decyzja Benedykta XVI jest decyzją odważną, pokazującą niezwykłość obecnego papieża, który zdecydował się odejść wiedząc, że już nie ma (a może nigdy nie miał?) sił na kierowanie Kościołem Katolickim.

Nie zmienia to faktu, że dla Ślązaka jest to decyzja smutna. Papież Benedykt XVI był też trochę "naszym", "swojskim" papieżem. Pomijając zaszłości historyczne i konflikty między Ślązakami a Niemcami – na Górnym Śląsku Niemcy nie są jakąś odległą, obcą ziemią. Dlatego Benedykt XVI zawsze był i będzie swój, nie mniej niż Jan Paweł II.

Zacytuję na koniec słowa biskupa katowickiej diecezji Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego Tadeusza Szurmana [źródło: dziennikzachodni.pl]:

Dla mnie osobiście Benedykt XVI to przede wszystkim wielki teolog. Chętnie sięgam po jego pisma, zarówno te z okresu, gdy nie był jeszcze papieżem, jak i te późniejsze. W Polsce znany jest głównie z krótkich oświadczeń na Anioł Pański, mniej osób chyba jest świadomych tego, że dokonania Josepha Ratzingera stawiają go w rzędzie najwybitniejszych współczesnych teologów.